In flight
niedziela, 23 lutego 2014
CHAPTER ONE: Pan Bieber
Ręce mi lekko drżały podczas przygotowywania w kuchni posiłku dla pierwszej klasy. Moje całe ciało drgało podczas wyciągania z dużej szuflady z lodem, przeznaczonej do przechowywania napoi alkoholowych butelki schłodzonego szampana. Poczułam się znacznie lepiej, gdy usłyszałam głos mojego najlepszego przyjaciela Nialla, który mknął w stronę kuchni znajdującej się za kotarą.
– Czas, aby rozpocząć przedstawienie, Bee – powiedział radośnie.
Czułam jak chowa zabłąkane pasmo moich blond włosów do eleganckiego koka. Pomimo tego, że zawracał mi głowę wiedziałam, że mogę być spokojna. Odkąd zostaliśmy oddelegowani z naszego rodzinnego Las Vegas, musieliśmy dostać się bezpośrednio na ten lot. Oznaczało to, że przebyliśmy wszelkie bramki bezpieczeństwa. Żadnych metalowych przedmiotów takich jak spinki do włosów. A jak wiadomo spinki były niezbędne do tego, aby moje gładkie blond włosy wyglądały idealnie. Niall lubił robić wokół mnie zamieszanie. To jedna z najbardziej uczuciowych osób jaką znałam. I na pewno jedyną, której pozwalałam na dotykanie mnie nawet w przypadkowy sposób. Pracował na te przywileje przez wiele lat będąc moim najlepszym przyjacielem. Najlepszym przyjacielem i kimś więcej. Stałym towarzyszem, powiernikiem, partnerem, byłym współlokatorem, no i obecnie moim sąsiadem. A także moim kumplem w powietrzu. Byliśmy właściwie nierozłączni. Przez pewien czas czułam, jakby stał się bardziej przedłużeniem mojej osoby, niż kompletnie odrębnym człowiekiem. Byliśmy blisko, współzależni od siebie, co do tego nie ma żadnych wątpliwości, ale w końcu byliśmy partnerami przez tak wiele lat. Nie było także żadnych wątpliwości, że stał się najważniejszą osobą w moim życiu. Kiedy słyszałam słowo „rodzina” , zawsze myślałam tylko i wyłącznie o jednej osobie, o Niallu.
– Mamy w pierwszej klasie zajęte pięć miejsc. Gdzie jest moja lista pasażerów?
Podałam mu ją bez słowa. Miałam ją schowaną w skórzanym pokrowcu wraz z menu. Wystarczyło, że tylko na nią spojrzałam. To był powód dla którego moje ręce nie były stabilne, bo nie było żadnego innego powodu przez który mogłabym się aż tak denerwować. Przygotowywałam się do nocnego lotu przy nieomalże pustym samolocie z minimalną obsadą. Jedynym wyzwaniem podczas tego lotu było normalne zaśnięcie.
– Musisz przejść na miejsce 2D.
Niall powiedział te słowa z przesadnie rozmarzonym głosem. To stwierdzenie i ta barwa głosu były tak bardzo nie w stylu Nialla, ale zdawałam sobie sprawę z powodu zmian, które w nim zachodziły. Tym powodem było kilka bardzo nietypowych odpowiedzi z mojej strony.
– Tak, to jest Bieber – powiedziałam pewnym głosem.
Duże, eleganckie dłonie wygładzały ramiona mojego czarno-szarego kostiumu pokładowego.
– Mówisz tak jakbyś go znała.
W jego głosie można było dostrzec pytanie.
– Mmm hmm – staram się zachowywać jak najbardziej swobodnie. – Leciał czarterowym lotem, kiedy pracowałam sama w zeszłym tygodniu. Miał spotkanie z CEO. Bieber jest grubą rybą w świecie właścicieli hoteli.
Harry położył dłoń na moich plecach. W końcu odwróciłam się i spojrzałam na niego unosząc czoło. Jasne niebieskie oczy spotkały się z moimi. Mogłyby należeć do mojego brata, jeśli oczywiście bym go tylko miała. Właściwie można by było tak stwierdzić patrząc na nas. Nasze blond włosy miały prawie taki sam odcień, choć jego były bardziej pokręcone. Miał je zaczesane do tyłu w dość pomysłowy sposób. Oboje byliśmy wysocy i szczupli, no może przerastał mnie o kilka cali, a ja nawet dzięki obcasom nie mogłam nadrobić różnicy. Mieliśmy też podobne charaktery. Tak z pewnością moglibyśmy uchodzić za rodzeństwo. Właściwie myślałam o nim jak o bracie.
– Słyszałem o nim! Ten koleś to prawdziwy miliarder! Melissa chyba padnie, kiedy się o tym dowie. Będziemy patrzeć jak pragnie wbić się do pierwszej klasy tak szybko, jak tylko zda sobie sprawę z tego z kim mamy przyjemność podróżować!
Starałam się powstrzymać śmiech, ale on nawet nie próbował tego zrobić. Melissa była jedną z trzech stewardess, które pracowały w głównej kabinie 757.Właśnie rozpoczęliśmy realizację nowego harmonogramu z nową załogą kabiny głównej. Stephan i ja zawsze pracowaliśmy razem w pierwszej klasie, ba walczyliśmy o to. Załoga kabiny głównej zmieniała się co kilka miesięcy. Nasza ówczesna oferta obejmowała okres trzech miesięcy i poznanie naszych nowych latających kumpli. Zazwyczaj wszyscy dobrze dogadywaliśmy się. Melissa była najgłośniejszą osobą w naszym gronie i chcąc nie chcąc zazwyczaj była w centrum uwagi. Była jedną z tych dziewczyn, które zostały stewardessami, aby móc spotykać mężczyzn. Co więcej, aby spotykać bogatych mężczyzn. Była nowa w liniach lotniczych, więc utknęła w klasie ekonomiczniej, jednak pragnęła mojej pozycji w pierwszej klasie, a tym bardziej pozycji lidera, która należała do Nialla.
Wraz z Niallem zaczęliśmy pracę w małej firmie jakieś cztery lata temu, oczywiście w pierwszej klasie, więc z pewnością mieliśmy większy staż pracy niż ona. Melissa rozpoczęła latać jakieś sześć miesięcy temu, co oznaczało, że przynajmniej przez najbliższe pół roku nie będzie mogła awansować do pracy w pierwszej klasie. Po za tym nie byłaby w stanie nawet utrzymać się na nowej pozycji. Zamiast tego, była ciągle pod telefonem, miała totalnie chaotyczny harmonogram, który nie pozwalał na zaplanowanie czegokolwiek. Kiedy dostaje jakąś stałą linię, jest to jedna z najgorszych dostępnych, taka z krótkim noclegiem w hotelu położonym tuż przy lotnisku. Jeśli chodzi o mnie, na zebranie fortuny będę pracować lata, ponieważ nie miałam w planach spotkań z bogatymi mężczyznami. Upragnione linie to były te z regularnymi co tygodniowymi noclegami w Nowym Jorku. Zatrzymywaliśmy się w hotelu, który był mniej niż dwie przecznicę od Central Parku. To były przywileje przeznaczone dla starszych i doświadczonych, więc wszyscy byliśmy zaskoczeni, kiedy ktoś młodszy dołączył do naszej załogi. Ale ona ciągle narzekała, podkreślając, że została stworzona, aby pracować w pierwszej klasie. Jej ciągłe uwagi irytowały prawie całą załogę. Niall w uspakajającym geście potarł moje ramiona tuż przed wyruszeniem do kabiny na odprawę z pilotami. To był główny powód dla którego Niall przyjął pozycje lidera, podczas gdy ja otrzymałam propozycje pracy w pierwszej klasie. Osobiście nienawidziłam pracy z pilotami. Niall obchodził się z nimi pięknie, często udawał mojego chłopaka, gdy któryś z nich zaczynał się interesować mną nieco bardziej niż wymagała tego praca. Połowa ludzi pracujących z nami myślała, że jesteśmy parą. Ogólnie Niall nie był zupełnie otwarty. To była jego osobista decyzja, którą podjął bardzo dawno temu i ja jako jedyna rozumiałam to całkowicie. Przeszedł ciężki okres kiedy musiał przyznać się przed rodzicami do swoich seksualnych preferencji.
Odkręciłam korek butelki szampana szybko i w miarę cicho. Napełniłam pięć kieliszków z wyuczoną łatwością. Wzięłam wolny, głęboki oddech, aby opanować swoje nerwy. Przywykłam do zarządzania pewnymi lękami, które mnie prześladowały. Miałam tendencję do bycia nieco zirytowaną, jednak dobrze to potrafiłam ukryć. Po prostu, aż tak dobrze nie radziłam sobie ze stresem. A i przyczyna mojego dzisiejszego samopoczucia była raczej nietypowa.
Wymknęłam się z kuchni z wymuszoną pewnością. Jeśli mogłam utrzymać tacę stojąc trzydzieści pięć tysięcy stóp nad ziemią, w nieomalże dziesięciocentymetrowych szpilkach, to również mogłam z pewnością zaserwować pasażerom napoje, które niosłam. Wszystko szło dobrze, idąc prosto niosłam załadowaną tacę, nie plątały mi się nogi do czasu, gdy podniosłam w górę swój wzrok, który spotkał się z turkusowymi oczami Biebera. Odnosiłam wrażenie, że miał w zwyczaju, pomimo naszej bardzo krótkiej znajomości, obserwować mnie bardzo uważnie. Jego szczupła, elegancka postura wylegiwała się na skórzanym fotelu w kolorze śmietankowym z swobodną nudą w oczach. Czy jego intensywne spojrzenie denerwowało mnie aż tak bardzo? Możliwe. To spojrzenie sprawiało, iż odnosiłam wrażenie, że trzyma mnie w jakimś dziwnym zauroczeniu. Mogło to mieć coś wspólnego z faktem, że był on najbardziej atrakcyjnym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek miałam okazję poznać. Widziałam w nim wszystko, prezentował wszelkie typy: od gwiazd oper mydlanych po gwiazdy filmowe, wszystkich modeli. Cholera, nawet Niall był niewątpliwym towarem na modela. Ale ten mężczyzna był po prostu najpiękniejszą osobą jaką widziały moje oczy podczas dwudziestotrzyletniej egzystencji. To nie była jedyna cecha, która wyróżniała go na tle innych ludzi, choć wszystkie inne wydawały się być tak nieskazitelne. Być może chodziło o jego skórę w kolorze głębokiego złota, połączoną z włosami w kolorze brązowego piasku, które teraz spoczywały prosto blisko jego śnieżnobiałego kołnierza od koszuli. To ten jasny odcień brązu, kolor, który wahał się pomiędzy blond, a brązem, nie wybierając żadnego z nich, ale będąc piękniejszy niż oba. I ta głęboka opalenizna należąca do surfera, albo przynajmniej do kogoś z ciemnymi oczami i włosami. Ale przecież jego oczy wcale nie były ciemne. Miały odcień jasnego turkusu i wyróżniały się przez swoją niezwykłą kolorystykę. I do tego były jeszcze tak cholernie przenikliwe… Czułam, jakby wiedział o mnie różne rzeczy, tylko patrząc na mnie, rzeczy, o których wiedzieć nie powinien.
Gdy popatrzyłam na niego, stanęłam jak wryta, a on uśmiechnął się do mnie nieomalże z czułością. Jego usta wyglądały na takie miękkie, nawet ładnie zakrywały idealnie proste i białe zęby. Nawet jego nos był perfekcyjny, prosty i atrakcyjny. Wyglądał oszałamiająco dobrze i tak myśl mnie uderzyła. Jakie to niesprawiedliwe, że ten mężczyzna był zabójczo przystojny, a do tego był miliarderem wciąż będąc dwudziestolatkiem. Każda osoba urodzona z taką masą przywilejów z pewnością była okropna. Prawdopodobnie on nigdy nie cierpiał podczas swojego życia, wszystko przychodziło mu z łatwością z powodu jego arogancji i rozwiązłości, a także z powodu znudzenia sprawami o które zabiegali
przeciętni ludzie. Nie było żadnych widocznych oznak tego, ale jak mogłam dostrzec przeszłość tego oszałamiająco wyglądającego mężczyzny, kiedy tak łatwo rozpraszało mnie jego piękno? Szybko przestałam o tym myśleć. Byłam niesprawiedliwa, wiedziałam o tym. Nic nie wiedziałam o tym mężczyźnie i z pewnością nie powinnam oceniać jego charakteru na podstawie tego, co zaobserwowałam do tej pory. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak gorzka była moja postawa wobec ludzi, którzy urodzili się uprzywilejowani. Wychowywana w surowy i brutalny sposób doświadczyłam ubóstwa, ale nie mogłam przecież pozwolić, żeby to stało się pretekstem do surowego osądu kogoś, kto był uprzejmy dla mnie. Musiałam zatrzymać to dla siebie, ale bycie beznadziejnie przyciąganą przez niego z pewnością nie pomagało. Sprawiało, że miałam ochotę najnormalniej w świecie krzyczeć. Przełknęłam ślinę próbując zwilżyć nagłą suchość, która pojawiła się w moim gardle.
– Witam pana ponownie, panie Bieber.
Starałam się uprzejmie ukłonić, ale kiedy to zrobiłam napoje na tacy zatrzęsły się niepokojąco. Bieber podniósł się niewiarygodnie szybko, aby podtrzymać moją tacę nad siedzeniem, które było pomiędzy nami. Patrzyłam na ten obrazek, gdy szampan ściekał z rękawa jego ciemnoszarej marynarki. Niewątpliwie garnitur kosztował więcej niż jestem w stanie zarobić podczas miesiąca.
– Bardzo mi przykro, panie Bieber.
Mój głos był zdyszany i miękki, co jeszcze bardziej mnie speszyło. Przebiegł niespokojnie wolną ręką przez swoje proste, jasne włosy. Jedwabisty kosmyk zatrzymał się przy jego twarzy. To były włosy super modela. Wrrr.
– Nie przepraszaj, Bianco – upomniał mnie swoim aksamitnym głębokim głosem.
Nawet jego głos był czymś niesprawiedliwym. Przytłoczyła mnie świadomość, że zapamiętał moje imię. Przytrzymał szarmancko moją rękę i ostatecznie oddał mi tacę, gdy powiedziałam, że już mam wszystko pod kontrolą. Odrzucił moją ofertę poczęstowania się kieliszkiem szampana. Przypomniałam sobie z opóźnieniem, że zazwyczaj nie sięgał po żaden alkohol.
– Poproszę o szklankę wody, kiedy skończysz robić to, co zaczęłaś – powiedział ciepło uśmiechając się.
Skończyłam roznoszenie szampana. Miałam wciąż tylko pięciu pasażerów, więc nie zajęło mi to zbyt wiele czasu. Odłożyłam tacę na blacie w kuchni i wróciłam, aby zebrać okrycia wierzchnie pasażerów i przyjąć ewentualne zamówienia. Gdy podeszłam ponownie do Biebera, spojrzał na mnie znad ekranu swojego telefonu. Moje tętno znacznie przyspieszyło, gdy nasz wzrok się spotkał.
– Mogę zabrać pana marynarkę, panie Bieber? – zapytałam go jednym tchem. – Mogłabym spróbować oczyścić ją z szampana, albo po prostu odwiesić jeśli pan woli.
Wstał, robiąc krok w stronę przejścia. Nagle znalazł się blisko mnie. Zaczęłam dyszeć. Byłam zażenowana tym jak zareagowałam. Szczyciłam się moim profesjonalizmem, a moja reakcja na jego bliskość, była zdecydowanie nieprofesjonalna. Byłam wysoka, mierzyłam prawie pięć i pół stopy boso i niemalże sześć stóp w roboczych szpilkach, ale czubek mojej głowy ledwo sięgał do jego nosa. Był co najmniej wzrostu Nialla, a może nawet i wyższy. Zawsze czułam się trochę niewygodnie w towarzystwie niższych mężczyzn, ale ten ekstremalnie wysoki mężczyzna sprawiał, że czułam się kobieca i drobna. Podobało mi się to uczucie, ale było ono także mocno denerwujące. Wzruszył ramionami, podając mi swoją marynarkę. Został w eleganckiej białej koszuli z bladoniebieskim krawatem. Dostrzegłam, że choć szczupły i elegancki był też bardzo dobrze zbudowany. Widok jego twardych mięśni pod koszulą sprawił, że zaschło mi w ustach.
– Po prostu proszę ją odwiesić Bianco – powiedział cicho.
– Oczywiście, proszę pana – wyszeptałam cichym głosem.
Skończyłam moje zwykłe obowiązki lekko oszołomiona. Ledwo przygotowałam sobie wszystko, aby znowu stawić czoła Bieberowi. Przyglądał mi się uważnie, a jego wzrok nie opuszczał mojej twarzy. Nie rozumiałam tego zachowania, ani razu nie spuścił ze mnie wzroku. Czułam jego zainteresowanie moją osobą. Ale w jaki sposób? Nie miałam pojęcia. Zwykle kiedy mężczyźni uderzali do mnie, ich oczy prześlizgiwały się po moim ciele, a nie były przyklejone do moich oczu i twarzy. Zachowywałam się, jak ktoś pozbawiony jakiekolwiek wdzięku. Miałam problemy nawet z zapięciem pasów, co w końcu zrobiłam w dość nerwowo sposób. Zajęłam miejsce i poczułam ulgę. Potrzebowałam momentu spokoju, aby się opanować. Ale i tak nie miało to znaczenia, bo moje siedzenie było niemalże naprzeciwko Pana Prawie Doskonałego. Musiałam bardzo się starać, aby nie spotkać jego wzroku podczas długiego manewrowania po pasie startowym, a potem startu.
***koniec pierwszego rozdziału***
tak, wiem że Justin nie ma turkusowych włosów, w tym fanfiction będzie miał. Tak samo z Niallem, który nie ma kręconych włosów :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)